Widziane z daleka, czyli jak to wygląda spod palmy...

Kliknij z ciekawości:


O mnie... czyli dlaczego piszę



Blog > Komentarze do wpisu

Podsumowanie tygodnia: Gowin i Terlikowski, czyli chrześcijańska etyka

Tydzień jak tydzień, po prawiej stronie wypełniony głupotami typowymi dla logiki ludzi omamionych ideologiami, które nie pozwalają na wyjście ze swojego własnego pseudo-intelektualnego grajdołka.

Pierwsze:

Jarosław Gowin pokazujący piękną stronę swojej "chrześcijańskiej" etyki. Wystarczy kilka cytatów:

„Ja mam w tej sprawie jasne stanowisko. Powinniśmy przyjąć uchodźców i nie powinni być to wyznawcy islamu. Oni się nie asymilują”

Proste, jak metr sznurka w kieszeni... ale Gowin brnie dalej:

Gowin dodał, że selekcja uchodźców, choć brutalna, jest konieczna. „Musimy zachować instynkt samozachowawczy. Nie może być tak, że ulegamy szlachetnym porywom serca. Obowiązkiem państwa jest troska o własnych obywateli. Musimy przyjąć uchodźców, ale takich, którzy nie stanowią dla nas zagrożenia” – przekonywał Jarosław Gowin.

Wspaniały przykład etyki i moralności na najwyższym poziomie, o rasiźmie już nie wspominając. Mnie osobiście to nie zaskakuje, bo z prywatnych "znajomości", pan Gowin już dawno pokazał sie jako człowiek daleki od moralnych wartości, które tak ochoczo propaguje publicznie (co jest typowe dla szeroko rozumianej "prawicy"). Znając jego wybory życiowe, myśle że można bez zająknięcie odrzucić jego moralno-etyczne dywagacje, szczególnie, że powyższe wywody są bardziej odzwierciedleniem myślenia rodem z XIX wieku, a nie wieku XXI. Szkoda tylko, że Gowin jest ciągle pokazywany w telewizji i innych mediach, jako ktoś z poglądami wartymi przedstawiania.

 

Drugie:

Redaktor Terlikowski oburza się na in-vitro i przeprowadza swoje typowe, frondowe rozumowanie: dyskutować to nawet możemy, ale najpierw robimy po mojemu i wszystkich, którzy chcą dyskutować, na wszelki wypadek wsadzamy za kratki (bo in-vitro przecież zakazane).

Gdy zaś już uda się doprowadzić do sytuacji,  w której fundamentalne prawo (a takim jest prawo do życia) będzie zagwarantowane każdemu niezależnie od tego, jaką o nim opinię mają inni uczestnicy debaty publicznej, możemy spokojnie zająć się dyskutowaniem statusu moralnego i ontycznego zarodków. Do upadłego.

Cały zresztą artykuł to jedno wielkie rozumowanie wypełnione logicznymi błędami, ale to nic nowego ze strony p. Terlikowskiego. Ciekawe jest natomiast rozumowanie, typowe dla podejścia totalitarnego: najpierw trzeba coś zakazać, najlepiej tak aby nie można było o tym nawet mówić (najlepiej zrobić z tego obraze uczyć religijnych), a potem to możemy dyskutować do woli. Już widzę, jak ta dyskusja przebiega:

Ktoś: Porozmawiajmy o in-vitro...

Terlikowski: O czym tu rozmawiać, przecież to zbrodnia, zakazana prawnie, a o zbrodniach się nie rozmawia. A w ogóle, to mnie taka dyskusja obraża, bo moja religia też zabrania.

No i koniec dyskusji...

 

 

piątek, 17 lipca 2015, palmaodbila
To co tutaj piszę to tylko i wyłącznie moje poglądy, które nie reprezentują stanowiska nikogo innego, włącznie z moimi przeszłymi, obecnymi i przyszłymi pracodawcami i współpracownikami.

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: